Bajki
Rozmowy GG. IRC, CZAT
Opowiadania
Śmieszne SmSy
Śmieszne Teksty
Triki Magiczne
Poezja
YouTube Premium z Surf Shark
Filmiki
MP3
Programy
PPSy
Śmieszne
Cytaty
Życzenia
Miłosne
Nagrody Darwina 1997
Nagrody Darwina 1998
Nagrody Darwina 1999
Nagrody Darwina 2001
Nagrody Darwina 2002
Ciach
Grzegorz Halama
Jurki
K.M.N
ANI MRU-MRU
Chuck Norris
Dla dorosłych
Erotyczne
Mąż i żona
Nagrody Darvina
O babci i dziadku
O bacy
O blondynkach
O cyrkowcach
O fryzjerach
O Jasiu
O jaskiniowcach
O kelnerach
O księżach i...
O lekarzach
O pedałach i..
O studentach
O policjantach
O szkotach
O teściowej
O wojsku
O Wąchocku
O zwierzętach
O żydach
Obleśne
Odzwyki
Po Japońsku
Polak Rusek i ...
Przychodzi baba...
Różne
Świńskie |
Artykuły > Bajki > PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA III Część III : The Silents of The Lambs
Była piękna majowa noc. Bezchmurne niebo wspaniale ukazywało miliony gwiazd i niesamowitą tarczę pełnego księżyca. - Ciągle leje... Czy ten jebany deszcz nigdy nie przestanie padać? Jeszcze trochę a wyrosną mi płetwy! - Tygrysek nie krył poirytowania. - Ma to swoje plusy... Na przykład Gofer, jeśli jeszcze żyje, popierdala teraz z wiadrami i wylewa wodę ze swoich tuneli.- stwierdził z uśmiechem na ustach Puchatek. Wtem cała czwórka wpadła do wielkiej rwącej rzeki... - P.p.p.panowie, tu tego nie było... - stwierdził nie pewnie prosiaczek. - Rollyn.., rollyn..., rollyn on the river.... - podśpiewywał głucho Kłapołuchy. - Sprawa jest poważna... Myślę że dość już tej kąpieli. Wychodzimy. - stwierdził Tygrysek, po czym nasi bohaterowie wstali i wyszli z wody. - To był chyba najbardziej psychodeliczny kwas dzisiejszej nocy... powiedział Puchatek. - A tak fajnie mi się śpiewało.... - wystękał Kłapołuchy. - Myślę że dobrym pomysłem było by rozpalenie ogniska i osuszenie się. - Stwierdził prosiaczek. - No a nie łatwiej było by iść do domu i tam się wysuszyć? Zapytał lekko zdziwiony Tygrysek. - No było by, ale tak jest bardziej romantycznie. Niech Kłapouch i Tygrysek skoczą po jakieś drewno a ja z Prosiaczkiem rozpalimy ognisko. - Rzekł Puchatek. Już po chwili Puchatek, Prosiaczek i tygrysek grzali się przy ognisku. Po pewnym czasie dołączył do nich Kłapołuchy. - Panowie znalazłem wino i trochę mięsa. Upieczemy? Zapytał Kłapołuchy. - No co ty głupi? Wino chcesz piec? - Puchatek nie krył zdziwienia. - Nie wino tylko mięsko. Będą dobre szaszłyki. - odparł Kłapołuchy. Po czym cała czwórka obaliła wino i zabrała się do jedzenia szaszłyków. - A ciekawe co się dzieje z Góferem. Czy nadal wylewa wodę ze swoich kanałów? Jak myślicie? - zapytał Puchatek. - Ja tak właściwie to go nigdy nie lubiłem... Stwierdził Tygrysek. - To nie jedz. Odparł leniwie Kłapołuchy. - Oooo kkkkurwwwa! Wystękał przerażony Prosiaczek. - Coś czułem że to mięso jest jakieś lewe. Strasznie śmierdziało stęchlizną... - Stwierdził obgryzając kość przedramienia Puchatek. - Mam nadzieję że chociaż ketchup był prawdziwy... Jęknął polewając udko czerwonym płynem Tygrysek. - A z skąd niby o tej porze w lesie wziął bym pomidory, konserwanty, barwnik naturalny E-20, kwasek cytrynowy, i wreszcie butelkę? Zapytał Kłapołuchy. - Uff. Ale dobrze że dodałeś cebulki bo był by nie do zjedzenia... Wycedził przez zęby Puchatek. - A tak w ogóle to z skąd ty się Kłapołuchy tu wziąłeś? Przecież nie mieszkasz z nami w lesie od początku? - zapytał Tygrysek. - Dobrze że o to pytasz. No więc przyjechałem do was ze Stanów Zjednoczonych. Uciekłem tam z zamkniętego zakładu dla morderców-psychopatów. Tak naprawdę nazywam się Hannibal Lektor. Na mnie był właśnie wzorowany bohater "Milczenia Owiec". - To świetnie. Wiedziałem że tylko pozornie jesteś taki spokojny. Wiedziałem że twoja dusza jest rozrywana setką krzyczących jaźni... Rzekł z dumą w głosie Puchatek. - Ale z skąd oni wzięli ten tytuł ? Zapytał Tygrysek. - Bo "Star Wars" był już zajęty. Odparł smutnie Kłapouch. - Dobra. Nażarci, napojeni, wyschnięci. A teraz do domów spać! Wrzasnął Tygrysek. Po chwili wszyscy rozeszli się do domów. Ranek okazał być się jak zwykle piękny i słoneczny. - Jak zwykle kurwa pada. Ja to pierdolę, dziś nigdzie nie wychodzę!...no może oprócz stawienia się na komisję wojskową !?... Zdziwił się tygrysek otwierając poranną pocztę. Wśród sterty dwóch listów znajdowało się wezwanie na komisję wojskową. - To jakiś przekrent ... W tej bajce nie ma wojska!. Był Wojski ale to nie to... a z resztą cholera ich tam wie... dziś za godzinę.... dobra coś się wymyśli.... - Rzekł smętnie Tygrysek włączając telewizor. Właśnie "leciał" serial Wujek dobra rada" ze S. Mikulskim w roli głównej. -... "Wujek dobra rada" ...co...? znajdź jakąś radę dla mnie wuju....- wycedził przez zęby Tygrysek. - To proste. Zrób sobie krzywdę, złam nogę lub coś innego. Nie będziesz mógł brykać przez pewien czas ale armia uzna cię za nie przydatnego do służby. - odezwał się z ekranu wujek dobra rada. Jasne!! Połamię sobie ręce i nogi.... Nie będę mógł co prawda brykać przez pewien czas ale.. co tam... ważne że mnie armia nie wcieli...- To mówiąc Tygrysek rozpędził się i przypierdolił w pobliskie drzewo. Pogotowie stwierdziło liczne złamania oraz potłuczenia, wstrząs mózgu, ginekomastię, chorobę wrzodową odbytnicy, stulejkę, raka macicy, wrzody żołądka, arytmie serca, chorobę wieńcową, kiłę, rzeżączkę, syfa i wilka. Pacjent został zapakowany na wózek i odwieziony na komisję wojskową. Tam czekali już Puchatek, Prosiaczek, Kłapouchy, Krzyś i zapakowany w kaftan bezpieczeństwa, przeżywający jeszcze resztki złego trip'a Królik. Pierwszy wezwany został Krzyś. Po chwili jednak wyszedł z hukiem zamykając za sobą drzwi. - Motyla noga! A tak chciałem być żołnierzem! - rzekł zawiedziony Krzyś. - ooo kurwa, jakie on ma fajne przekleństwa.... - jęknął głucho Kłapołuchy. - Co, nie wzięli? - zapytał z niedowierzaniem Prosiaczek. - Niee tam... Najpierw zaglądali mi do pupy, potem coś mówili o jakiś częściach rowerowych... - O pedałach? - zapytał Puchatek - Tak, tak! i za raz mnie wykopali bo podobno takich jak ja to nie biorą! Niech to kurzy dziób! Dodał zawiedziony Krzyś. - Powiedz tak jeszcze raz a jak ci przypierdolę...- wycedził przez zęby prosiaczek. - Och... jak ty mówisz.... Nie wolno tak brzydko mówić... powiem maaamieee...łeeeeee! - i Krzyś z płaczem pobiegł do domu. - Taaa. przyprowadź ją tutaj. Nakręcimy pornola ze świniami i twoją starą! - krzyknął Tygrysek. - Smarkam na ciebie synu szklarza! Twoja matka była chomikiem a ojciec śmierdział skisłymi jagodami! - dodał Prosiaczek. - Jak coś takiego jeszcze chodzi po ziemi... ciekawe dlaczego te łowiące pipy go jeszcze nie dopadły... jak bym był nie co młodszy to dopiero bym mu dał motylą nogę....Stękną głucho Kłapołuchy. W tym właśnie momencie wkroczyli do sali Lowcy Pip. - Oddział stać! - wrzasnął piąty z nich. - A wam co? Macie mózgi w kolorze kamuflażu? - Tygrysek patrzył na łowców jak na bandę idiotów. - Rekrutancie Tygrysku ! Służba ojczyźnie to nasz wspólny zbiorowy, obowiązek! - rzekł trzeci z nich. - Frajerscy Lowcy! Służba ojczyźnie w czerwonych beretach jest niczym innym jak całowanie lwa w dupę. Przyjemność żadna a niebezpieczeństwo utraty życia - ogromne! - dodał Kłapołuchy. - Mylicie się rekrutancie Kłapołuchy! Jesteśmy dumni że możemy bronić ojczyzny od wszelkich wrogów i pip. Przerwał mu ósmy z nich. - Zetną wam włosy....hehe! Uśmiechną się Puchatek. - Lowcy! Spierdalamy! Wrzasnął trzeci z nich po czym obydwaj w pośpiechu wybiegli z sali. - Do dupy z nimi robota. - stwierdził Prosiaczek. Po paru godzinach nasi bohaterowie byli w domach i żaden z nich nie został zaakceptowany przez komisję wojskową. Najbardziej zły z nich był Tygrysek który musiał spędzić na wózku następne 2 miesiące a do wojska go nie wzięli ze względu na płaskostopie. |

Ziomy
Ale Laska
Kroliczki :P
18
BadJob
Extra Okulary
Nejlepsze Zdjecia...
Mój ślub
Kot
Backstreet Boys
wiecej...