Bajki
Rozmowy GG. IRC, CZAT
Opowiadania
Śmieszne SmSy
Śmieszne Teksty
Triki Magiczne
Poezja
YouTube Premium z Surf Shark
Filmiki
MP3
Programy
PPSy
Śmieszne
Cytaty
Życzenia
Miłosne
Nagrody Darwina 1997
Nagrody Darwina 1998
Nagrody Darwina 1999
Nagrody Darwina 2001
Nagrody Darwina 2002
Ciach
Grzegorz Halama
Jurki
K.M.N
ANI MRU-MRU
Chuck Norris
Dla dorosłych
Erotyczne
Mąż i żona
Nagrody Darvina
O babci i dziadku
O bacy
O blondynkach
O cyrkowcach
O fryzjerach
O Jasiu
O jaskiniowcach
O kelnerach
O księżach i...
O lekarzach
O pedałach i..
O studentach
O policjantach
O szkotach
O teściowej
O wojsku
O Wąchocku
O zwierzętach
O żydach
Obleśne
Odzwyki
Po Japońsku
Polak Rusek i ...
Przychodzi baba...
Różne
Świńskie |
Artykuły > Bajki > PRZYGODY KUBUSIA PUCHATKA VI Część VI : Satan’s visions.
Wstawał wspaniały sierpniowy poranek kiedy Kubuś podnosił się z podłogi...
Miał bardzo mroczny nastrój...
Być może dla tego że przed chwilą poślizgnął się na bełcie Tygryska i wyrżnął
głową o parapet co spowodowało chwilową utratę wizji i fonii...
Mieszkanie Puchatka wyglądało jak po bitwie...
Stół wywalony do góry nogami.
Prosiaczek w kącie w pozycji horyzontalnej, Kłapouchy przytwierdzony za ogon
do zwisającego z sufitu wentylatora spokojnie puszczał pawia co parę
obrotów...
Tygrysek przed domem spał spokojnie w jakiś liściach a Królik był ubrany w
skórzany strój i z pejczem w zębach leżał związany w kuchence mikrofalowej...
uuuf... co tu się stało...- zajęczał Puchatek.
- Pamiętam tylko że Tygrysek kupił 2 litry spirytusu a Prosiaczek gasił go 5
min przed imprezą...hmm.. źle się dzieje w państwie duńskim..
Kubuś wyłącznikiem zatrzymał obracający się wentylator...
Kłapouchy obudził się... rozejrzał...puścił jeszcze kontrolnie bełta, po czym
paroma szybkimi ruchami pozbył się ogona i z impetem przywalił w ziemię...Na
swoje szczęście dokładnie pod nim spoczywały w pokoju jego pawie więc
uderzenie nie było bolesne lecz spowodowało rozrzucenie wymiotów po całym
mieszkaniu..
Jeden z odłamków trafił w głowę Prosiaczka który otworzył oczy, wstał,
rozejrzał się, wykonał dziwną ewolucję przypominającą taniec godowy ptaka
mokele-mbeme z ameryki północnej i przywalił głową w ścianę co sprowadziło go
z powrotem do pozycji leżąco - olewającej.
A mówili mi przyjaciele..."...nie mieszaj ogórków z kisielem..." westchnął
Puchatek.
W tym momencie drzwi się otworzyły i do domku wszedł Krzyś.
Ojej.. Zawołał.
A co tu się stało...? No więc ja i mój piesek... w dodatku podwiązka... czy
mógłbyś w tej sytuacji... Puchatek zaczął niezrozumiale bełkotać...
Znowu metyl piłeś?? Zapytał z przerażeniem Krzyś.
A właśnie że nieee, bo sam pędziłem... Odparł z dumą Kłapouchy po czym łapy mu
się rozjechały i z powrotem osunął się na ziemię.
No ładnie.. zaraz pójdę na policje i powiem jakie tu praktyki się odbywają.
I pójdę też do księdza proboszcza i powiem mu.... nie dokończył jednak gdyż w
tym momencie z szafy wytoczyli się łowcy pip z okrzykami "PIPA! PIPA!" po czym
DonVasyl(tm) potknął się o Prosiaczka i cała brygada z hukiem wyłożyła się na
ziemie..
Zatańcz dla nas... wysapał giermek z trudem wkładając Krzysiowi za spodenki
banknot 3 złotowy własnej produkcji..
Krzyś poczerwieniał i z płaczem wybiegł z domku..
A ten czego tu znowu chciał..? Zapytał wtaczając się przez drzwi Tygrysek..
Wyglądał jak zarzygany chochoł. - Pomóżcie mi to zdjąć...
Mam wielką ochotę na jajka na twardo.. powiedział Prosiaczek przecierając
oczy..
Ugotuję i wam.
To mówiąc podszedł do kuchenki i wcisnął pod Królika pudełko z 12 jajami.
Po chwili ogromna eksplozja rozdarła ciszę a Królik po przeleceniu paru metrów
rozbił się o ścianę.. Byłem... nie.. niegrzeczny...u-ukarzcie mnie...
wystękał.
Daruj... jęknął głucho Kłapouchy...- Biliśmy cię tym pejczem przez pół nocy a
tobie nawet nie stanął...Powinieneś udać się do specjalisty...Takie praktyki
typu sado - masło mogą się dla ciebie źle skończyć...
Masz na myśli jakiegoś profesjonalnego sadystę?? Zaciekawił się Królik.
Mam na myśli lekarza... Doktora... Lapiducha... nazywaj to jak chcesz!
wycedził przez zęby Kłapouchy.
ENAF! - krzyknął z angielsko - wieśniackim akcentem Puchatek.
- Zamiast się kłócić pomóżcie mi tu posprzątać...Rozejrzyjcie się! Bajzel jak
w dupie u murzyna!
To ostatnie to chyba nie tak...zauważył nie pewnie Prosiaczek...
Cicho.. Nie widzisz że majaczy? Tygrysek spoglądał na Puchatka ze
zrozumieniem...
Wszyscy ochoczo choć nie bez problemów zabrali się do sprzątania..
Szło im tak zajebiście że nim się spostrzegli to posprzątali nie tylko bród
ale i także meble, sprzęt rtv i agd a Prosiaczkowi udało się nawet zerwać
parkiet...
Mam prośbę : niech ktoś zdejmie mi ogon z wiatraka... Powiedział Kłapouchy.
Ja! Ja! Wyskoczył Tygrysek.
Rozpędził się...podskoczył...wykonał parę obrotów w powietrzu... złapał za
ogon....pociągnął...i sufit runął z hukiem na naszych bohaterów.
Lame... pokiwał głową z niedowierzaniem Puchatek.. Słuchaj stary... to był
wypadek... ja nie chciałem... zresztą i tak musiałeś wybudować sobie drugi
prawda? Tłumaczył się Tygrysek..
Lame... jęknął ponownie Puchatek. Bum! Bum! Szek, szek de rum! Zaczął po cichu
rapować Kłapouchy..
Niech będzie pochwalony... rozległ się nagle spokojny głos.. Puchatek obejrzał
się i zobaczył księdza jadącego na wielkim powozie..
Czego? Zapytał bezpośrednio Królik.
Widzę moje dzieci że macie jakieś problemy... Powiedział ksiądz.
No i? Zapytał Puchatek
Mam dla was doskonałą radę... módlcie się! Bo nie znacie dnia ani godziny
kiedy kara pana może spaść na was...i za prawdę powiadam wam prędzej wy jak
leżycie tu pod zgliszczami tymi w kokosy się zamienicie niźli płotka mała
przepłynie pod prąd przez ucho śledziowe tak mi dopomusz bóg..
że szczym? Zdziwił się Kłapouchy, a Prosiaczek przezornie zaczął szukać
swojego uzi.
A co ty tam wieziesz ojczulku? Zapytał Puchatek Aaa to, moje dzieci, wiozę
wino mszalne dla waszego proboszcza...
Za prawdę powiadam wam... wino to czyste jest od skazy niczym kupa proroka
zrobiona o poranku przed domem jego, którą faryzeusz do Egiptu wieczorem wziął
zaniósł aby tam dobrą nowinę pokazać i synów Kleopatry nawracać..
Lał! - Zawieśniaczył Puchatek.
A poczęstujesz nas?? Zapytał Tygrysek.
Drodzy bracia i siostry za prawdę powiadam wam...szatan nie jedno imię ma i na
nie jedną wodzi pokusę i na nie jedno wino namawiać was będzie... ale nie
lękajcie się...
Bóg stworzył takich jak ja abym bronił takich jak wy przed takimi jak on i
pokusami jego.. módlmy się... niech dane wam będzie królestwo niebieskie
dostąpić i pić wodę czcigodną wypływającą z pod stóp pana naszego....I
pamiętajcie... każda prawa żona męża swego zostawi gdy ten na umór pić
alkohol będzie...
A ile trzeba wypić ? zapytał przezornie Kłapouchy.
Czyli nie poczęstujesz nas?? upewnił się Prosiaczek Mówiłem mój synu...Nie
waży się by wino tak czcigodne przez młotków prostawych pite było na chwałę
pana...
Amen! Krzyknął Tygrysek wpychając od tyłu kosę księdzu pod żebro...
Zdrada... Jęknął ksiądz osówajądz się na wóz. No co tak stoicie pierdoły?
Krzyknął Tygrysek.
- wskakiwać na wóz i jedziemy do mnie! Już po chwili nasi bohaterowie
spokojnie jechali do domku Tygryska.
A co z naszym czarnym przyjacielem? Zapytał przezornie Puchatek.
Zawieziemy go do komendanta... Niech on się martwi.. Stwierdził spokojnie
Tygrysek.
Po chwili nasi bohaterowie byli już przed posterunkiem policji.. Szeryfie! -
zawołał Tygrysek..
Taki jeden to popełnił samobójstwo.. Rzekł spokojnie wnosząc księdza do
budynku.
Jestem kapitan Bystry Rydz. - przedstawił się policjant Rydz Bystry ???
Zdziwił się Tygrysek Tak na mnie wołają. Odparł spokojnie kapitan "...ludzie z
poza mego miasta...pewnie oni racje mają, bo ja jestem gej.. i tak już
zostanie..". Zaczął po cichu rapować Kłapouchy który wraz z resztą naszych
bohaterów wtoczył się na komisariat.
No,no! Tylko bez takich...Już jednego geja tu mam... Uśmiechnął się kapitan.
Hmm??? No tak.. nazywa się... no... zapomniałem...jego imię kojarzy się z tymi
parafianami... no...christ...christians..chrzesci..o ! wiem! Krzyś! Rzekł
triumfalnie k. Rydz.
PIPA! zawołali radośnie łowcy.
Twierdzi ze ktoś pędzi nie legalnie alkohol w lesie... wiecie cos o tym??
Zapytał Rydz. A co to jest alkohol ? zapytał Puchatek.
TO ONI! Wyskoczył nagle zza winkla Krzyś.
Ktoo?? Myy??? Zdziwił się Kłapouchy.
Tak. Panie władzo... to oni właśnie pędzą bimber w lesie.. sam widziałem!
Krzyczał Krzyś..
Czy to prawda?? zapytał groźnie k. Rydz. Kapitanie można na słowo.. Zapytał
tajemniczo Tygrysek.
Słucham... No więc my ten bimber pędziliśmy ale mięliśmy się zamiar podzielić
z panem kapitanem.. teraz właśnie wieziemy panu beczułkę wina... bardzo
dobre... z 1666 roku... - Tygrysek ślinił się, aż mu wazelina po nogach
leciała..
No to dajcie.. a ja się tego smarka pozbędę.. rzekł spokojnie kapitan.
Kłapouchy.. skocz po jedna beczkę.. Rozkazał Tygrysek..
Ty mały geju... donosicielu jebany.. ty cioto w dupę kopana.. ja ci dam.. k.
Rydz złapał Krzysia za gardło.
Wsadź go do paki... Kibicował mu Prosiaczek.. Wsadź MU pałkę... Roześmiał się
Puchatek.. Pójdziesz siedzieć na 100 lat za donoszenie na mieszkańców lasu!
Paragraf 666 kodeksu leśnego! Pienił się kapitan a Krzysiowi oczy wylazły
prawie w całości i to bynajmniej nie ze zdziwienia..
Tymczasem nasza wesoła brygada dojeżdżała już spokojnie do domku Tygryska
gdzie odbyć się miała kolejna tygodniowa popijawa...
|

Ziomy
Ale Laska
Kroliczki :P
18
BadJob
Extra Okulary
Nejlepsze Zdjecia...
Mój ślub
Kot
Backstreet Boys
wiecej...